niedziela, 12 kwietnia 2015

Urządzamy balkon!



Sezon balkonowy zbliża się, już niedługo będzie można wypocząć, poczytać, zjeść śniadanie lub kolację na świeżym powietrzu nie wychodząc z domu. Bardzo lubię ten czas. Obecnie jestem w trakcie aranżowania przestrzeni na naszym niewielkim balkonie. Chciałabym, żeby było klimatycznie, wygodnie, ale by całość nie sprawiała wrażenia przeładowania. Oto czego potrzebuję:

1. Niewielki komplet mebelków ogrodowych (stolik + dwa krzesła) drewnianych lub metalowych.
2. Osłony na balustradę.
3. Czegoś do zasłonięcia kawałka ściany
4. Doniczek do zawieszania
5. Kwiatów nie lubiących słońca
6. Delikatnych światełek, najlepiej ładowanych poprzez energię słoneczną ( choć tu mam pewne wątpliwości, bo jak wspominałam, balkon jest zacieniony, dajcie znać cy tego rodzaju oświetlenie sprawdziłoby się).
7. Poduszek na krzesełka

Lampiony już mam. Bardzo podobają mi się naturalne aranżacje nawiązujące do nadmorskiego, wakacyjnego stylu, wiklina, emaliowany metal, desenie w paski.




Wspomniany styl morski, nazywany również Hampton.


Balkon w klimacie oranżerii - marzy mi się własny miniogródek z ziołami. 


Nieskomplikowanie, ale uroczo.


Stonowane kolory i naturalne materiały, juta, drewno, bawełna - idealna sceneria do błogiego odpoczynku.




Kolorowe metalowe mebelki, widziałabym je w połączeniu z neutralnymi, lnianymi siedziskami.

zdjęcia: pinterest.com

środa, 25 marca 2015

Chloé, Chloé EDT - recenzja


Chloé EDT to lżejsza wersja EDP z 2008 roku. W najjaśniejszym  flakonie w serii zamknięto 3 nuty: głowy (mandarynka, melon), serca (róża, frezja) i bazy (drzewo sandałowe, irys). 

Będąc dzisiaj w Sephorze, postanowiłam przetestować całą serię zapachów. Po pierwszym wrażeniu najbardziej przypadła mi do gustu wersja EDP (w białym flakonie), spryskałam więc nadgarstek i czekałam co będzie dalej...

Kompozycja otwiera się dziewczęcym, nieco mydlanym aromatem, świeżym i dość lekkim, by po chwili przejść w coś zupełnie niespodziewanego. Niewinny zapach przekształca się w coś niepokojącego. Ja wyczuwam zapach jakiegoś zielska, nie jest to zapach żadnego z wyżej wymienionych składników. Niesamowicie intrygujący i pociągający. Pomyślałam, że oto znalazłam kolejną pozycję wartą uwagi. Niestety później było tylko gorzej. Po jakichś trzech godzinach zapach rozwinął się w jedną z tych najbardziej prymitywnych, banalnych nut. Tajemniczy aromat gdzieś zniknął, a pojawił się mdlący i męczliwy smrodek. Chloé EDT to według mnie zapach zniszczony, po smakowitej przystawce i wybornym daniu głównym, zaserwowano deser z papierka i niestrawność. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę dobrze.

Piszę tego posta z rozczarowaniem i bólem głowy. Ciekawa jestem Waszych opinii na temat tego zapachu, podzielacie moje zdanie, czy może wręcz przeciwnie? Wiadomo, że w kwestii zapachów gust jest sprawą indywidualną. Chętnie poczytam o Waszych odczuciach.

poniedziałek, 9 marca 2015

Gadżety

Uwielbiam gadżety, jednak muszą mieć estetyczny wygląd i być wysokiej jakości. Lubię też gdy gadżet pełni jakąś funkcję, nie tylko ozdobną i o ile jestem zwolenniczką prostych ubrań, to jeśli chodzi o dodatki do mieszkania, lubię gdy mają niespotykane formy. Ostatnio urzekły mnie te oto akcesoria:

Ocieplane pojemniki na przybory do pisania



Foremki do ciastek w kształcie szkieletów


świeczniki - odwrócone filiżanki


Naklejki na ścianę - ptaki


Filiżanka z figurką - misiem na dnie


Zestaw do herbaty - imbryk, dwie filiżanki i zaparzacz z głową królika


Spinacze do kabli - zielone gałązki


Zatyczka do butelki z porcelanowym ptaszkiem


niedziela, 22 lutego 2015

Pyszności z Lusha.

Wbrew pozorom to nie będzie wpis o słodyczach. Choć na pierwszy rzut oka kosmetyki z Lusha tak właśnie wyglądają. Wyglądem przypominają rozmaite słodkości i kuszą wspaniałym zapachem. Sa to produkty naturalne, mogą być stosowane też przez wegan, bo nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego. Oprócz właściwości pielęgnacyjnych wspaniale rozpieszczają ciało rzadko spotykanymi kombinacjami zapachowymi. Przeglądając stronę Lusha, wpadły mi w oko te oto kosmetyki:



Dreamtime - kostka do kąpieli z dodatkiem rumianku, olejku lawendowego, drzewa sandałowego, imbiru i jaśminu. Uroku dodają także zatopione suszone płatki kwiatów.




Flying Fox- żel pod prysznic o elektryzującym zapachu miodu i jaśminu. Polecam, sama go stosuję.




Floating Island - kostka do kąpieli z olejkiem kakaowym, migdałowym i z drzewa sandałowego.




Magic Wand - Różdżka do kąpieli - wystarczy zamoczyć ją w wodzie i otrzymamy wspaniałą kąpiel o zapachu waty cukrowej i gruszki




Coco Lotion - nieperfumowany lotion do ciała z olejem kokosowym, z orzeszków ziemnych, dyni i sezamu z dodatkiem soku z ananasa swój cudowny zapach zawdzięcza właśnie olejowi kokosowemu, nie sztucznym aromatom.




Pineapple Grut Soap - ananasowe mydło, pachnie tak przepięknie, że prysznic staje się tropikalną ulewą wśród palm ananasowych




Soft Coeur - kostka masująca (massage bar) - nie tylko masuje ciało, ale pozostawia na nim odżywczą, pachnącą warstwę masła kakaowego, masła shea, olejku migdałowego, toffi i miodu. Sama przyjemność.





Ghost - żel pod prysznic - pachnie lilią, jaśminem, ylang-ylang i nerolą (kwiatem pomarańczy)




Honey I Washed the Kids - miodowe mydło,pachnie nie tylko miodem, ale i wyczuwalny jest też aromat wanilii i toffi


americam Cream - odżywka do włosów - oprócz właściwości odżywczych, posiada bardzo intensywny zapach truskawki, wanilii, miodu i soku pomarańczowego. Coś pięknego!